Wzruszyłem się tekstem Redaktora Gazety Polskiej "Modlitwa za Ojca Rydzyka" zamieszczonym w Salonie24. http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/23369,index.html
Nie dość, że Tomasz Sakiewicz ukrzywdzony został ("największe krzywdy"!) przez założyciela Radia Maryja, to szlachetny Redaktor prosi o modlitwę za swego prześladowcę, a z szacunku wobec niego i pokory, duże litery przed nazwiskiem stawia. Nawet triumfować nie zamierza! Piękna postawa. I to rozumiem, bo Redaktor jest szlachetnym Człowiekiem i pewnie geny nie pozwalają mu na inne zachowanie...
Piszę to jednak z innego powodu niż wzruszenie postawą Redaktora. Szukam kogoś kto wytłumaczyłby tajemnicze przemiany kolejnych redaktorów naczelnych Gazety Polskiej.
Początkowo (z reguły) uważani za antykomunistów, antysalonowców nawet, po jakimś czasie dryfują w stronę środowiska Gazety Wyborczej.Dlaczego Redaktor prawicowej gazety próbuje ścigać się z antyklerykalnymi pisemkami w zwalczaniu Radia Maryja i konserwatywnego skrzydła w Kościele? Po co była mu medialna pompa w dziele "naprawiania Kościoła"? Nie zauważył komizmu sytuacji, gdy z pozycji autorytetu "napisał do Papieża bardzo długi list" z wytycznymi? Czy Jego działania przypadkowo robią wrażenie skoordynowanych z tekstami we "Wprost"?
Czekam aż na którymś z procesów z Gazetą Wyborczą dojdzie do ostatecznego pojednania. Adam Michnik nazwie Tomasza Sakiewicza "człowiekiem honoru"? Wtedy znów będziemy mogli powzruszać się jak żółwie.
Jak oni się pięknie różnią...
piątek, 13 lipca 2007
czwartek, 12 lipca 2007
Nadciąga piękna katastrofa PO
Wybory będa przyspieszone, albo i nie. W dowolnej, z rozważanych przez komentatorów, kalendarzowych wersji, przesądzone wydaje się tylko jedno.
Katastrofa Platformy Obywatelskiej zaskoczy nas, niczym zima drogowców.
Ze strony lewej część elektoratu PO (może i kilkanaście procent!) już dziś wchłonęłaby Lewica i Demokraci. A co po stronie prawo-centrowej? Niespodziewanie zamach na PO urządziło PiS.
Prezydent i Premier uwolnili swoją partię od koalicji z Andrzejem Lepperem. Ciągle pracują też nad przekazaniem centrowemu elektoratowi, że ich partia nie ma nic wspólnego z radykalizmem środowiska skupionego wokół Radia Maryja.
W te dość delikatne działania przywódcy PIS starają się nie angażować osobiście. Główny ciężar misji wzięła na siebie pani Prezydentowa. W mediach, w znacznie ostrzejszym tonie, zdają się pracować nad tym Gazeta Polska i Wprost. Budowa Wielkiej Partii Centrowej możliwa jest tylko na gruzach PO. Z kuriozalnych reakcji p. Julii Pitery na ujawnienie taśm Wprost i odwołanie Leppera wynikałoby, że nie wszyscy politycy PO zdają sobie sprawę z zagrożenia!
Nadciąga piękna katastrofa Platformy.
Inne żółwiowe pogadanki: http://blog.informacje.int.pl/index.php?section=Chlodny
Katastrofa Platformy Obywatelskiej zaskoczy nas, niczym zima drogowców.
Ze strony lewej część elektoratu PO (może i kilkanaście procent!) już dziś wchłonęłaby Lewica i Demokraci. A co po stronie prawo-centrowej? Niespodziewanie zamach na PO urządziło PiS.
Prezydent i Premier uwolnili swoją partię od koalicji z Andrzejem Lepperem. Ciągle pracują też nad przekazaniem centrowemu elektoratowi, że ich partia nie ma nic wspólnego z radykalizmem środowiska skupionego wokół Radia Maryja.
W te dość delikatne działania przywódcy PIS starają się nie angażować osobiście. Główny ciężar misji wzięła na siebie pani Prezydentowa. W mediach, w znacznie ostrzejszym tonie, zdają się pracować nad tym Gazeta Polska i Wprost. Budowa Wielkiej Partii Centrowej możliwa jest tylko na gruzach PO. Z kuriozalnych reakcji p. Julii Pitery na ujawnienie taśm Wprost i odwołanie Leppera wynikałoby, że nie wszyscy politycy PO zdają sobie sprawę z zagrożenia!
Nadciąga piękna katastrofa Platformy.
Inne żółwiowe pogadanki: http://blog.informacje.int.pl/index.php?section=Chlodny
Kali był Niemcem?
Wracam do tematu słabo wyeksponowanego w mediach, a przy okazji do biustofobii ;)
"Jak ktoś Kalemu ukraść krowę to jest źle, jak Kali ukraść komuś krowę to jest dobrze" - w ten sposób jeden z bohaterów powieści Henryka Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy" przedstawił prostą metodę odróżniania dobrych i złych uczynków.
Do dziś, tego rodzaju kryterium ocen wydaje się całkiem popularne. Na przykład przy ocenie "dobrych" i "złych" żartów...
Niemiecki dziennik "Der Tagesspiegel" stwierdził, że premier i prezydent Polski nie akceptują przezabawnego porównywania ich w Niemczech do kartofli, gdyż nie rozumieją na czym polega wolna prasa. Według gazety, Jarosław Kaczyński nie rozumie ani istoty karykatury, ani demokracji.- Król kartofel myśli tak, jak fanatyczni muzułmanie. Polska jest Iranem Europy, rządzona przez fundamentalistów, którzy wyrzucają z siebie groźby. (...) Domaga się wprowadzenia w Niemczech cenzury i tego, że zabroni się szydzenia z niego. Ale to właśnie należy do istoty demokracji, rządzący muszą znosić szyderstwo, także ponad granicami - ogłosiła gazeta, która już wielokrotnie prezentowała "niemieckie poczucie humoru".
Entuzjastów niemieckiego stylu w rozrywce można znaleźć także w Polsce. Dowiódł tego np. tygodnik "Wprost", który wydrukował na okładce podobiznę kanclerz Angeli Merkel z nagimi piersiami i nazwał ją "macochą Europy".W reakcji na ten dobrze znany naszym sąsiadom zza Odry poziom "humoru" polski tygodnik doczekał się krytyki ze strony niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera.
Co na to niemieckie media? Pospieszyły swojemu ministrowi z poparciem!Nikt nie próbował wyjaśnić podwładnemu Angeli Merkel jakie są zasady działania wolnego rynku prasowego, ani przypomnieć co jest istotą karykatury lub nieirańskiej demokracji. Nikt też nie zarzucał ministrowi muzułmańskiego fanatyzmu ...W powieści Henryka Sienkiewicza trudno znaleźć jakieś informacje na ten temat, ale w żyłach sympatycznego Kalego musiała płynąć niemiecka krew!
"Jak ktoś Kalemu ukraść krowę to jest źle, jak Kali ukraść komuś krowę to jest dobrze" - w ten sposób jeden z bohaterów powieści Henryka Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy" przedstawił prostą metodę odróżniania dobrych i złych uczynków.
Do dziś, tego rodzaju kryterium ocen wydaje się całkiem popularne. Na przykład przy ocenie "dobrych" i "złych" żartów...
Niemiecki dziennik "Der Tagesspiegel" stwierdził, że premier i prezydent Polski nie akceptują przezabawnego porównywania ich w Niemczech do kartofli, gdyż nie rozumieją na czym polega wolna prasa. Według gazety, Jarosław Kaczyński nie rozumie ani istoty karykatury, ani demokracji.- Król kartofel myśli tak, jak fanatyczni muzułmanie. Polska jest Iranem Europy, rządzona przez fundamentalistów, którzy wyrzucają z siebie groźby. (...) Domaga się wprowadzenia w Niemczech cenzury i tego, że zabroni się szydzenia z niego. Ale to właśnie należy do istoty demokracji, rządzący muszą znosić szyderstwo, także ponad granicami - ogłosiła gazeta, która już wielokrotnie prezentowała "niemieckie poczucie humoru".
Entuzjastów niemieckiego stylu w rozrywce można znaleźć także w Polsce. Dowiódł tego np. tygodnik "Wprost", który wydrukował na okładce podobiznę kanclerz Angeli Merkel z nagimi piersiami i nazwał ją "macochą Europy".W reakcji na ten dobrze znany naszym sąsiadom zza Odry poziom "humoru" polski tygodnik doczekał się krytyki ze strony niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera.
Co na to niemieckie media? Pospieszyły swojemu ministrowi z poparciem!Nikt nie próbował wyjaśnić podwładnemu Angeli Merkel jakie są zasady działania wolnego rynku prasowego, ani przypomnieć co jest istotą karykatury lub nieirańskiej demokracji. Nikt też nie zarzucał ministrowi muzułmańskiego fanatyzmu ...W powieści Henryka Sienkiewicza trudno znaleźć jakieś informacje na ten temat, ale w żyłach sympatycznego Kalego musiała płynąć niemiecka krew!
Definicja wykształciucha
W związku z częstymi problemami ze zdefiniowaniem fascynujacego zjawiska wykształciuchowatości, dorzucam roboczą definicję porzadkującą. Gdyby temat powracał, w razie wątpliwości, zawsze można tu powrócić.
Wykształciuch w postaci czystej, to osobnik wykształcony (szczególnie we własnym mniemaniu) dla którego przynależność do zbiorowości wykształconych osobników stanowi aksjomatyczne potwierdzenie jego inteligencji, a w przypadkach dramatycznych, nawet mądrości. Dlatego przynależność do tej światłej grupy jest dla niego taka ważna...
W pełni wykrystalizowany wykształciuch (czy taki potwór, wypełniający warunki podanej przeze mnie definicji w ogóle istnieje?) potrzebuje łatwego przeciwnika do zboksowania. Dziwi się każdorazowo, gdy okaże się, że ktokolwiek potrafiący czytać i pisać może mieć inne poglądy od niego.
Chełpienie się wykształceniem w sytuacji, gdy połowa populacji ma wykształcenie wyższe robi cudaczne wrażenie. Co lotniejsze wykształciuchy z czasem orientują się, że "mgr" przed nazwiskiem nie koniecznie musi być ch życiowym sukcesem i dzięki temu... przestają być wykształciuchami! Czego wszystkim wykształciuchom i wykształciuszkom życzę.
http://blog.informacje.int.pl/index.php?section=ChlodnyChłodny Żółw
czwartek, 28 czerwca 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)